...

Rzuć palenie z farmaceutą – dlaczego warto zgasić papierosa już dziś

Rzuć palenie z farmaceutą – dlaczego warto zgasić papierosa już dziś

Palenie – także e-papierosów – to największy pojedynczy wróg naszego zdrowia, ale nigdy nie jest za późno, żeby rzucić. Sprawdź, co zyskujesz już po 20 minutach od ostatniego papierosa i dlaczego z farmaceutą łatwiej wytrwać w postanowieniu.

„Wiem, że powinienem rzucić, ale to nie jest takie proste.” Kto nie usłyszał tego od palacza? Prawda jest jednak taka, że prawdopodobnie nigdy nie będzie to proste – a każdy dzień z papierosem to dzień, w którym organizm otrzymuje kolejną porcję ponad 7000 związków chemicznych, z czego co najmniej 70 to substancje o udowodnionym działaniu rakotwórczym. Dobra wiadomość? Ciało zaczyna się regenerować już 20 minut po zgaszeniu ostatniego papierosa.

Organizm otrzymuje kolejną porcję ponad 7000 związków chemicznych, z czego co najmniej 70 to substancje o udowodnionym działaniu rakotwórczym.

W tym artykule wyjaśniamy, co palenie – również e-papierosów i podgrzewaczy tytoniu – naprawdę robi z organizmem, co zyskujesz rzucając (godzina po godzinie i rok po roku), dlaczego samodzielne próby tak często kończą się porażką, jak przygotować się do rzucenia mądrze i jak w całym procesie może pomóc Ci farmaceuta. Bo rzucanie palenia nie musi być samotną walką.

Palenie w liczbach – skala, o której wolimy nie myśleć

Według Światowej Organizacji Zdrowia tytoń zabija na świecie ponad 8 milionów ludzi rocznie – to więcej niż wypadki drogowe, alkohol i narkotyki razem wzięte. W Polsce pali około 8 milionów dorosłych, a choroby odtytoniowe odpowiadają za kilkadziesiąt tysięcy zgonów każdego roku – to tak, jakby co roku znikało z mapy średniej wielkości miasto. Statystycznie palacz żyje o około 10 lat krócej niż osoba niepaląca, a połowa osób palących całe życie umiera z powodu chorób wywołanych paleniem.

Za tymi liczbami kryje się jeszcze jedna, często pomijana: każdy wypalony papieros to – jak szacują naukowcy – około 11–20 minut życia mniej. Paczka dziennie oznacza więc, że codziennie „oddajemy” nałogowi kilka godzin. Ale statystyki działają też w drugą stronę: osoba, która rzuci palenie przed czterdziestką, odzyskuje niemal wszystkie utracone lata życia. To jedna z niewielu sytuacji w medycynie, w której tak wiele można odwrócić – trzeba tylko zacząć.

Co tak naprawdę wdychasz z każdym papierosem

Dym tytoniowy to nie „tylko nikotyna”. To mieszanina ponad 7000 związków chemicznych: substancji smolistych osiadających w płucach, tlenku węgla (tego samego, który ulatnia się z niesprawnego piecyka gazowego), formaldehydu (używanego do konserwacji preparatów biologicznych), benzenu, arsenu, kadmu, amoniaku, cyjanowodoru i dziesiątek innych trucizn. Co najmniej 70 z nich ma udowodnione działanie rakotwórcze.

Nikotyna odpowiada za uzależnienie – i robi to po mistrzowsku, bo dociera do mózgu w ciągu około 7 sekund od zaciągnięcia, szybciej niż niejeden lek podany dożylnie. Tam uwalnia dopaminę, dając krótkotrwałe uczucie przyjemności i odprężenia, po którym poziom neuroprzekaźników spada i pojawia się potrzeba kolejnej dawki. To błędne koło, które mózg palacza zna doskonale. Ale to nie nikotyna zabija – to pozostałe składniki dymu niszczą płuca, serce i naczynia krwionośne. Warto to rozumieć, bo właśnie na tym opiera się nikotynowa terapia zastępcza, o której piszemy dalej: dostarczyć czystą nikotynę bez trującego dymu, a potem stopniowo ją odstawić.

Co palenie robi z organizmem – narząd po narządzie

Płuca i drogi oddechowe. Substancje smoliste niszczą rzęski – mikroskopijne „miotełki”, które oczyszczają drogi oddechowe. Efekt to przewlekły poranny kaszel, częstsze infekcje i stopniowa, nieodwracalna utrata pęcherzyków płucnych prowadząca do przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP). Palenie odpowiada też za około 90% przypadków raka płuca – nowotworu, który przez lata rozwija się bezobjawowo.

Serce i naczynia. Nikotyna podnosi ciśnienie i przyspiesza tętno, tlenek węgla „wypycha” tlen z krwinek, a składniki dymu uszkadzają śródbłonek naczyń i przyspieszają rozwój miażdżycy. Palacz ma dwu-, a nawet czterokrotnie wyższe ryzyko zawału serca i udaru mózgu niż osoba niepaląca. Co istotne, ryzyko rośnie już przy kilku papierosach dziennie – nie ma „bezpiecznej” liczby.

Palacz ma dwu-, a nawet czterokrotnie wyższe ryzyko zawału serca i udaru mózgu niż osoba niepaląca.

Nowotwory poza płucami. Rak krtani, gardła, jamy ustnej, przełyku, trzustki, pęcherza moczowego, nerki, żołądka, szyjki macicy – lista nowotworów, których ryzyko palenie istotnie zwiększa, jest długa, bo substancje rakotwórcze z dymu krążą z krwią po całym organizmie.

Płodność i ciąża. Palenie obniża jakość nasienia u mężczyzn i rezerwę jajnikową u kobiet, utrudnia zajście w ciążę i zwiększa ryzyko poronienia, przedwczesnego porodu oraz niskiej masy urodzeniowej dziecka.

Skóra, zęby, zmysły. Dym przyspiesza starzenie skóry (charakterystyczne „zmarszczki palacza” wokół ust), powoduje przebarwienia zębów, choroby dziąseł i nieświeży oddech, a także stępia węch i smak – wiele osób dopiero po rzuceniu odkrywa, jak naprawdę pachnie kawa czy smakuje jedzenie.

Odporność i gojenie. Palacze ciężej przechodzą infekcje dróg oddechowych, gorzej goją się ich rany (dlatego chirurdzy proszą o rzucenie palenia przed planowanymi operacjami), a cukrzyca, nadciśnienie i choroby tarczycy przebiegają u nich mniej stabilnie.

Bierne palenie – Twój dym szkodzi też innym

Dym, który unosi się z tlącego papierosa i który wydychamy, zawiera te same trucizny – a osoby wokół wdychają go bez żadnego filtra. Bierne palenie zwiększa u domowników ryzyko raka płuca i chorób serca, a u dzieci – astmy, zapaleń oskrzeli, zapaleń ucha środkowego, a nawet nagłej śmierci łóżeczkowej niemowląt. Wietrzenie pokoju czy palenie przy oknie nie rozwiązuje problemu: cząsteczki dymu osiadają na meblach, ubraniach i włosach (to tzw. dym trzeciej ręki) i uwalniają się jeszcze długo po zgaszeniu papierosa. Dla wielu naszych pacjentów to właśnie zdrowie dzieci czy wnuków okazało się tym argumentem, który ostatecznie przeważył szalę.

Dym, który unosi się z tlącego papierosa i który wydychamy, zawiera te same trucizny – a osoby wokół wdychają go bez żadnego filtra. Bierne palenie zwiększa u domowników ryzyko raka płuca i chorób serca, a u dzieci – astmy, zapaleń oskrzeli, zapaleń ucha środkowego, a nawet nagłej śmierci łóżeczkowej niemowląt.

„Ale ja palę tylko e-papierosy”

To jeden z najczęstszych argumentów, jakie słyszymy przy aptecznym okienku – i niestety oparty na złudzeniu. E-papierosy i podgrzewacze tytoniu nie są zdrową alternatywą. Aerozol z e-papierosa również zawiera nikotynę – często w bardzo wysokich stężeniach, zwłaszcza w popularnych jednorazówkach z solami nikotyny, które uzależniają wyjątkowo szybko – a do tego związki karbonylowe, metale ciężkie i substancje aromatyzujące, których wpływ na płuca przy długotrwałym wdychaniu wciąż nie jest w pełni poznany. Wiemy natomiast na pewno, że aerozol podrażnia drogi oddechowe, a nikotyna – niezależnie od formy – uzależnia, podnosi ciśnienie, obciąża serce i szkodzi rozwijającemu się mózgowi nastolatków.

Podgrzewacze tytoniu, reklamowane jako „mniej szkodliwe”, wciąż dostarczają nikotynę i produkty rozkładu tytoniu – „mniej” nie znaczy „mało”, a już na pewno nie „wcale”. Szczególnie zwodnicze jest tzw. palenie podwójne: klasyczne papierosy „na co dzień” i e-papieros „w międzyczasie”, na przykład tam, gdzie palić nie wolno. W ten sposób zamiast ograniczać nikotynę, dostarczamy jej organizmowi jeszcze więcej i utrwalamy uzależnienie. Badania pokazują też, że e-papierosy rzadko prowadzą do trwałego rozstania z nałogiem – częściej po prostu go podtrzymują w nowej formie. Jeśli sięgasz po e-papierosa, pytanie „czy powinienem rzucić?” dotyczy Cię więc dokładnie tak samo, jak palacza tradycyjnego.

Jeśli sięgasz po e-papierosa, pytanie „czy powinienem rzucić?” dotyczy Cię więc dokładnie tak samo, jak palacza tradycyjnego.

Co zyskujesz, gdy gasisz ostatniego papierosa

Organizm ma niezwykłą zdolność regeneracji – i zaczyna z niej korzystać zaskakująco szybko:

  • po 20 minutach – tętno i ciśnienie krwi zaczynają wracać do normy, poprawia się krążenie w dłoniach i stopach,
  • po 8–12 godzinach – poziom tlenku węgla we krwi spada o połowę, a krew przenosi więcej tlenu,
  • po 24–48 godzinach – nikotyna jest usuwana z organizmu, wracają węch i smak,
  • po 72 godzinach – oskrzela rozluźniają się, oddychanie staje się łatwiejsze, rośnie poziom energii,
  • po 2–12 tygodniach – poprawia się krążenie i wydolność, wchodzenie po schodach przestaje być wyzwaniem,
  • po 1–9 miesiącach – ustępuje poranny kaszel palacza, odbudowują się rzęski w drogach oddechowych i płuca lepiej się oczyszczają,
  • po roku – ryzyko choroby wieńcowej spada o połowę w porównaniu z osobą palącą,
  • po 5 latach – ryzyko udaru mózgu zbliża się do poziomu osoby nigdy niepalącej,
  • po 10 latach – ryzyko raka płuca jest o połowę mniejsze niż u palacza,
  • po 15 latach – ryzyko zawału serca porównywalne z osobą, która nigdy nie paliła.

Ta lista ma jeszcze jedną ważną cechę: działa w każdym wieku. Rzucenie palenia w wieku 60, a nawet 70 lat wciąż wydłuża życie, poprawia wydolność i zmniejsza ryzyko powikłań innych chorób. Zdanie „w moim wieku to już nie ma sensu” jest po prostu nieprawdziwe – i medycyna ma na to twarde dowody.

Policz, ile kosztuje Cię nałóg

Zdrowie to argument najważniejszy, ale portfel bywa równie przekonujący. Przy dzisiejszych cenach paczka papierosów dziennie to wydatek rzędu 600–700 złotych miesięcznie, czyli 7000–8000 złotych rocznie. W dziesięć lat uzbiera się z tego kwota porównywalna z ceną samochodu – dosłownie puszczona z dymem. Wielu naszym pacjentom pomaga prosty trik: odkładanie codziennie do słoika lub na osobne konto równowartości paczki papierosów. Rosnąca suma działa na wyobraźnię mocniej niż niejedna pogadanka o zdrowiu – i staje się funduszem na nagrodę za wytrwałość.

Mity, które trzymają palaczy w nałogu

„Wystarczy silna wola.” U niektórych tak, u niektórych nie. Uzależnienie od nikotyny to choroba, a nie wada charakteru – i tak jak inne choroby, najlepiej leczy się je z fachowym wsparciem, nie samym zaciskaniem zębów.

„Po rzuceniu na pewno przytyję.” Część osób rzeczywiście przybiera na wadze – średnio 2–4 kg, głównie dlatego, że wraca apetyt i smak, a ręce „szukają zajęcia”. To jednak efekt przejściowy i możliwy do opanowania (pomagają regularne posiłki, zdrowe przekąski i ruch), a korzyści zdrowotne z rzucenia palenia wielokrotnie przewyższają skutki kilku dodatkowych kilogramów, które z czasem można zrzucić.

„Palę od 30 lat, szkoda już zachodu.” Jak pokazuje oś czasu powyżej – organizm regeneruje się w każdym wieku, a część ryzyka spada już w pierwszych dobach.

„Przerzucę się na cienkie/lekkie.” Papierosy „light” to marketingowy mit – palacz nieświadomie zaciąga się głębiej i częściej, dostarczając sobie podobną dawkę toksyn. Podobnie ograniczenie liczby papierosów: lepsze niż nic, ale nieporównywalne z całkowitym rzuceniem, bo ryzyko sercowo-naczyniowe rośnie już przy kilku papierosach dziennie.

„Znam kogoś, kto palił i dożył dziewięćdziesiątki.” Znamy wszyscy – tak działa statystyka: wyjątki istnieją, ale nie unieważniają reguły. Na jedną taką osobę przypadają tysiące, które nie miały tyle szczęścia.

Dlaczego „rzucę od poniedziałku” tak rzadko działa

Uzależnienie od nikotyny działa na dwóch poziomach. Pierwszy to uzależnienie fizyczne: mózg przyzwyczaja się do regularnych dawek nikotyny, a gdy ich zabraknie, pojawiają się objawy odstawienia – rozdrażnienie, problemy z koncentracją, niepokój, obniżony nastrój, wzmożony apetyt i silny głód nikotynowy. Objawy te są najsilniejsze w pierwszym tygodniu i zwykle wygasają w ciągu 2–4 tygodni – to właśnie ten okres decyduje o powodzeniu całej próby.

Drugi poziom to nawyk i przyzwyczajenie: papieros „do kawy”, „po obiedzie”, „na stres”, „przy telefonie”, „w przerwie w pracy” – dziesiątki codziennych sytuacji, które mózg przez lata skojarzył z zapaleniem. Papieros dał rytuał. Nic dziwnego, że nie znika na samo życzenie.

Właśnie dlatego większość prób rzucania „na żywioł”, bez żadnego wsparcia, kończy się powrotem do nałogu, zwykle w ciągu pierwszego tygodnia. I właśnie dlatego nie warto się zrażać niepowodzeniami: przeciętny palacz podejmuje kilka prób, zanim rzuci na dobre, a każda kolejna próba to cenna lekcja, nie porażka. Z odpowiednim wsparciem – farmakologicznym i behawioralnym – szanse na trwały sukces rosną nawet kilkukrotnie.

Jak się przygotować – plan zamiast porywu

Rzucanie palenia najlepiej potraktować jak projekt, nie jak noworoczny poryw. Co warto zrobić przed „dniem zero”?

Wyznacz konkretną datę – najlepiej w ciągu najbliższych dwóch tygodni, w miarę spokojnym okresie (niekoniecznie w środku rodzinnych świąt czy zawodowego sprintu). Powiedz o decyzji bliskim – publiczna deklaracja zwiększa motywację, a domownicy mogą pomóc, choćby nie częstując i nie paląc przy Tobie. Rozpoznaj swoje wyzwalacze – przez kilka dni notuj, kiedy i w jakich sytuacjach sięgasz po papierosa; do każdej sytuacji przygotuj plan zastępczy (kawa bez papierosa na balkonie? Może przez pierwsze tygodnie herbata w kuchni). Usuń zapasy – w dniu zero w domu, aucie i kurtkach nie powinno być ani papierosów, ani zapalniczek, ani popielniczek. Zaplanuj wsparcie farmakologiczne – i tu wracamy do apteki, bo dobór preparatu warto omówić z farmaceutą jeszcze przed datą rzucenia. Pomocna bywa też bezpłatna Telefoniczna Poradnia Pomocy Palącym (801 108 108), gdzie można liczyć na wsparcie konsultanta.

A gdy przyjdzie kryzys – bo przyjdzie – pomaga zasada czterech D: dystans (wyjdź z sytuacji, w której zawsze paliłeś), drink wody (szklanka wody małymi łykami), długi oddech (kilka powolnych, głębokich oddechów) i działanie (zajmij czymś ręce i głowę – choćby na pięć minut, bo tyle zwykle trwa fala głodu nikotynowego). Głód nikotynowy przychodzi falami i mija – każda przetrwana fala osłabia kolejne.

Zapaliłem – i co teraz? Nawrót to nie koniec świata

O tym mówi się za rzadko: większość osób, które dziś są byłymi palaczami, po drodze zaliczyła wpadkę. Jeden papieros na imprezie, „tylko sztuka” w stresującym dniu – i pojawia się myśl, że wszystko stracone, więc równie dobrze można wrócić do palenia. To pułapka myślenia „wszystko albo nic” i najczęstszy mechanizm powrotu do nałogu.

Tymczasem pojedyncze potknięcie nie przekreśla tygodni pracy – Twój organizm wciąż pamięta wszystkie dni bez dymu. Zamiast się obwiniać, potraktuj wpadkę jak informację: co się wydarzyło tuż przed sięgnięciem po papierosa? Alkohol? Konkretna osoba? Kłótnia? To właśnie słabe ogniwo Twojego planu, które trzeba wzmocnić – czasem wystarczy na jakiś czas unikać danej sytuacji, czasem zmienić dawkę preparatu wspomagającego. Warto też wiedzieć, że alkohol jest najczęstszym „wspólnikiem” nawrotów: osłabia postanowienia i uruchamia stare skojarzenia, dlatego w pierwszych tygodniach po rzuceniu lepiej mocno go ograniczyć. Jeśli po wpadce nie potrafisz wrócić na właściwe tory samodzielnie – przyjdź porozmawiać. Od tego jesteśmy.

Nie musisz robić tego w pojedynkę – rzuć palenie z farmaceutą

Mało kto wie, że pierwszą osobą, do której można przyjść z tematem rzucania palenia, jest farmaceuta – bez zapisów, bez skierowania, bez kolejki. W aptece dostępne są skuteczne, przebadane preparaty wspomagające walkę z nałogiem: nikotynowa terapia zastępcza w różnych formach (gumy, plastry, pastylki do ssania, spraye) oraz dostępna bez recepty cytyzyna – substancja roślinna, która „zajmuje miejsce” nikotyny w mózgu, zmniejszając głód nikotynowy i satysfakcję z palenia. Badania pokazują, że właściwie stosowana farmakoterapia potrafi podwoić szanse na trwałe rzucenie. Pacjenci również potwierdzają skuteczność tych leków.

Kluczem jest jednak dobór metody i dawki do liczby wypalanych papierosów, stylu palenia (czy pierwszy papieros zapalasz w ciągu pół godziny od przebudzenia?), stanu zdrowia i przyjmowanych leków – i tu właśnie zaczyna się rola farmaceuty. Warto wiedzieć, że rzucenie palenia może wpływać na działanie niektórych leków, więc osoby leczące się przewlekle powinny o swoich planach poinformować lekarza lub farmaceutę. O tym, jak konkretnie wygląda apteczne wsparcie krok po kroku, napiszemy szerzej w kolejnym artykule.

Kluczem jest jednak dobór metody i dawki do liczby wypalanych papierosów, stylu palenia (czy pierwszy papieros zapalasz w ciągu pół godziny od przebudzenia?), stanu zdrowia i przyjmowanych leków – i tu właśnie zaczyna się rola farmaceuty.

Jeśli myślisz o rzuceniu palenia – albo próbujesz i nie wychodzi – zapraszamy do naszego Punktu Konsultacji Farmaceutycznych przy ul. Św. Barbary 4. Konsultacje odbywają się w każdą pierwszą sobotę miesiąca w godzinach 9:00–14:00, a dodatkowe terminy można ustalić telefonicznie pod numerami 727 663 710 lub 44 631 77 05. Konsultacje są bezpłatne i niezależne – nie są powiązane z żadną firmą farmaceutyczną. W spokojnej rozmowie ocenimy stopień uzależnienia, pomożemy wybrać metodę i ułożyć realny plan rzucania, a potem będziemy wspierać Cię na kolejnych etapach – także wtedy, gdy powinie się noga.

Pierwszy krok możesz zrobić dziś

Nie musisz od razu deklarować, że nigdy więcej nie zapalisz. Wystarczy jedna decyzja: „chcę porozmawiać o rzuceniu”. Wyznacz datę, powiedz o niej bliskim, policz, ile miesięcznie wydajesz na palenie – i przyjdź do nas. Niezależnie od tego, czy palisz od dwóch lat, czy od czterdziestu, czy papierosy tradycyjne, czy elektroniczne – rzucenie palenia to najlepsza pojedyncza rzecz, jaką możesz zrobić dla swojego zdrowia – dla płuc, serca, portfela i bliskich, którzy oddychają tym samym powietrzem co Ty. A z farmaceutą u boku jest po prostu łatwiej. Czekamy na Ciebie.

A z farmaceutą u boku jest po prostu łatwiej.

Artykuł ma charakter informacyjny i nie zastępuje porady lekarskiej ani farmaceutycznej.

Znajdziesz nas w wielu miejscowościach

Apteka z historią i sercem

Staramy się, by kontakt z farmaceutą był nie tylko fachowy, ale i ludzki. Jesteśmy tu, by wysłuchać i pomóc.

Opieka Farmaceutyczna

Masz pytanie o leki?

Nasza specjalistka ds. opieki farmaceutycznej jest do Twojej dyspozycji. Zadzwoń pod numer 727 663 710 i uzyskaj fachową pomoc.

Social Media

Śledź nas, by być na bieżąco

FAQ

Najcześciej zadawane pytania

Czy mogę sprawdzić dostępność leku przez telefon?

Tak, możesz zadzwonić do wybranej apteki i zapytać o dostępność konkretnego preparatu. Nasi farmaceuci chętnie pomogą.

Nie. Apteki nie wystawiają recept – realizujemy tylko recepty wystawione przez lekarzy.

Oczywiście. W każdej z naszych aptek realizujemy e-recepty – wystarczy podać kod i PESEL.

Tak, wszystkie nasze apteki obsługują płatności kartą oraz BLIK.

Seraphinite AcceleratorOptimized by Seraphinite Accelerator
Turns on site high speed to be attractive for people and search engines.